Ból, wzrastanie, dojrzewanie, nauka-światło
poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Wciąż śni mi sie jakiś dziwny pusty dom. Gdy sni mi sie moja mama to tylko w sytuacjach, gdy wciąż się jej boję. Karci mnie, krzyczy. Pamietam jak bardzo ją kochałam, była dla mnie calym światem. Byłam jej wierna jak pies.

Nie napisze dużo, nie chce mi się, jestem leniwa, kompletnie wyłączona ze świata. To był najgorszy powród do domu, do miejsca gdzie wychowywałam dzieci. Czuję okropną stratę, czuję że coś mi w życiu nie wyszło. Poświeciłam wszystko dla domu, dzieci, męża jakiejś idei..

Dzis stoję w obliczu strasznej pustki, osamotnienia odizolowania. Czuje się intruzem, czuje sie przeszkodą w miejscu, gdzie zostawiłam młode lata mojego życia. Czy da sie uzdrowic wszystko i przywrócic marzenia? Do spełnienia? Co widzę,  czego nie widziałam całe zycie?

Dzis wiem, ze miewałam za dużo oksytocyny w organizmie, dziś wiem, że uległoscią wyrządza sie szkodę nie tylko osobie, ktorej ulegamy, ale też innym w naszym zyciu obecnym. Musimy stwarzac granice, inaczej zatracamy swoją osobowość. A Moralność? Czymże ona jest?

Czytam fajna ksiązkę "Bunt Ciała" i jeszcze do końca sie nie zgadzam z autorką. A i...podejmuje naukę, konczę kursy, pracuję, rozwijam się, idzie mi nieżle. Wszystko to zawdzieczam tylko sobie, bo miałam odwagę być kims kim chciałam być odkrywajac maskę mojej twarzy.

Jaki bedzie moj dalszy los? Stoję na rozdrożu, okryta wciąż lękiem. Dzis mam już pieniadze na psychoterapię i z niej skorzystam. Najmniej się boje wszystkiego tam w obcym kraju, sama samiuteńka z dala od rodziny, dzieci. Czego tak naprawde sie boję wsród najukochanszych? Odbicia mojego lęku w nich? Czy to znaczy, że oni mi to pokazują? A moze ich lęk udziela się mi? Dlaczego mniej boję się obcych? Żródłem lęku jest nasze wnętrze nie świat?

niedziela, 09 sierpnia 2009

Mieszkasz, jak w orzechu, w labiryncie wielkiej niewiadomej drogi,

jak Calineczka na wielkiej wodzie w skorupie dryfujesz,

poznajesz dobro i zło,w najmniejszych zakamarkach wielkiego świata,

...jak najsłodsza trucizna,gdzie źródło zjadliwie gorzkie,

jak najpiękniejszy kwiat na wierzchołku niezdobytej góry,

jak płomień tlący się pod pierzyna śnieżną

-jesteś- NIEUCHWYTNY PROMIEN PRAGNIENIA

jak motyl na ramieniu, którego nie można pochwycić.

Perło w słońca morzu się kąpiąca,

diamencie na dnie oceanu odnaleziony,

brakujące ogniwo osiągnięcia absolutu,

...moja niewiaro,

najmilsza ma poduszeczko do snu,

najdoskonalszy eliksirze ukojenia,

brzytwo odcinająca mą nieśmiałością życie moje- wierna kopio,

zanikająca w zwierciadle ognia....

czarne tumany kłębowisk dymu znikające -

gdy blaskiem czerni otwierasz mi oczy, światłem się stajesz,

ostrze osierdzie tnące- czuję, że żyję,

antidotum na zwątpienie

bez ciebie nie żyję ja, lecz tylko przeszłość

...a pamięć to przyszłość.

(kwiecień 2009)

poniedziałek, 27 lipca 2009

Jesteś, moim sercem dzwonu, bez którego nie bije żadna godzina,

odbiciem w lustrze wody, w którym ciała nie widać,

zaczynem chleba codziennego bez, którego życia nie ma,

echem szeptu najcichszego -wyrzutem sumienia -pamięcią zapomnienia,

drżeniem duszy ukrytej w cieniu grzeszności,

nakarmiony zachwytem głodu obecności nie czujesz,

Spełniony w swym dopełnieniu nie pragniesz i nic nie pojmujesz....

(kwiecień 2009)

środa, 22 lipca 2009

18 czerwiec 2009) Mam niż, jestem podekscytowana, zmeczona, wkurzona, zniewolona.nie wiem jak mam sobie poradzic z tymi emocjami, jakie ma wladaja? Owszem slucham teraz muzyki, mojej muzyki, ale spogladam na zegarek z nerwowym nastawieniem, wciąż ludzac się, ze jeszcze mam troche czasu wolego. Nie moge upiec nic, zrbic zadnego posilku zgodnie z moim gustem, smakiem. Nie wolno nawet mi jezdzic rowerem. Nie wolno mi usiasc spokojnie, muszę być w ciaglej gotowosci i usluznosci.tylko dlatego ze pani zona ma swoiste fobie i zgodnie z oczekiwaniami chcialaby wykorzystac moje sily jak najwięcej.na jedzeniu oszczedza jak diabli. Owszem sluzy mi to, ale gdy mnie glod dopada nie mysle o niczym innym jak o jedzeniu. Pani zona miesza lekarstwa jak tylko się da. Pan maz rano posypia i jest prawie nieprzytomny. Kurwa co ja mam robic?

 

26 czerwiec) Jest strasznie goraco, duszno, boli mnie kregoslup. Mam rozbiegane mysli, wciaz czuje sie jak w wiezieniu. Pani zona ma obsesje na punkcie czasu I ograniczaniu cudzej wolnosci. Sama zyje w przedziwnym kieracie szalonego tempa zycia, poczawszy od perfekcji co do planowanych zajec skonczywszy na szpiegowaniu cudzego postepowania I jego analizowania. Zadajee sobie pytanie , czy to jest zadza wladzy, czy schemat dzialania osobowosci wdrukowanej przez rodzicow I otoczenie w jakim sie wychowala. Iscie jest to uciazliwe do granic mozliwosci. Pani zona hoduje larwy motylki I kwaitki, to ostanie jest piekne I akceptowane przez otoczenie. To pierwsze jest uznane za plage. motylki bardzo lubia skladac jaja w slodyczach-ciastkach, gdzie wylegaja sie potem dorodne larwy. Tyle wiekow ewolucji a te cholerstwa zyja I sie rozmnazaja pomimo detergentow I srodkow owadobojczych. Pan maz chodzi w kilku prach spodni I w brudnych koszulach. Szafe ma po brzgi pieknych eleganckich koszul mi spodni. Pani zona zajmuje sie zbieractwem I kolekcjonuje wszystko co nosi syndrom elegancji mody I rzekomego dobra niosacego zdrowie. Kremy, perfumy, wszelkie masci, i oczywiscie jedzenie, ktore trzeba wyrzucic po uplywie jego przydatnosci do spozycia. O czym ja na mily Bog pisze. Ale jak sami czytacie, pozostajac w takim miejscu dluzej to albo zejde na psy calkiem, albo odlece w jakas schizofrenie. Kurwa mamw zasigu kilka sieci bezprzewodowych, ale nie znam tu ludzi, I watpie aby ktos dal mi klucz, bym mogla posurfowac w sieci. W okolicy zadnej kafejki internetowej nie ma. Sasiadka pozycza mi gazety dla Polonii. Niektory artykuly dosc ciekawe, ale jak dla mnie to I tak wielkie gowno. Mnie intersuja rzeczy dziwne. Wciaz musze czuc adtenaline wtedy czuje ze zyje.Boze ugotuje sie tu, duchota jak piernik. SZKODA MI CZASU NA KAPIEL, BO TO MOJ WOLNY CZAS. Smierdze sama juz to czuje, ale w tej chwili ta samotnosc jest wazniejsza niz cokolwiek, w tej chwili. Wykapie sie wieczorem-tzm umyje sie bo pania zona szlag trafi jak bede sie kapqac tak jak ludzie w unii europejskiej. Dwa slowa mniej najbardziej w kurwiaja w tym kraju “essen” I oczywiscie teuer” Maja n KONTACH KUPE KASY staruchy mieszkaja w swoich wypasionych willach a dzieci zapierdalaja na swoje emerytury by dorownac tez rodzicom I urzadzic tak chaty, jak I oni. ( kurwa co ja pisze, przeciez kapiac sie tez bede sama-nikt mi plecow nie umyje, nikt mi nozek nie pomasuje) ale szum wody zabiera moje najglebsze mysli, piszac moge porozmawiac ze soba Nawet mysli nie zastapia pisania. Przeraza mnie moj chaos, bo boje sie ze on zniecheci do czytania. Glupio mi zalezy abyscie mnie czytali. Nieodparte pragnienie zatruc wasze mysli mna. Juz 14-pol godziny minelo. Moze znow z Zosia I Elizabet pojdyiemy do wloskiej restauracji_?Boze boli mnie kark. Chce mi sie spac, polozyc wyciagnac nogi- no nie zeby przejsc granice, ale po prostu powalic sie sie do gory cipskiem. Dlaczego doba nie ma 48 h. taka jestem zachlanna, zyje za szybko, za duzo stracilam? Pani zona tez zyje dopelt. Ale idzie na skroty I siwtnie jej wychodzi aktorstwo, ale jest przyglucha I jak gada pzrez telefon mowi za glosno I wszytsko slysze-falszywa sukaa. Zali sie na mnie, zle jej ze do kuch ni weszlampredzej niz ona. Boi sie ze zjem plasterek sera wiecej, I chyba ze zobacze naczynie po jej wieczornej wyzerce. Ona sama do siebie mówi.Zal mi jej, ale ja za nia zyc kurwa nie bede I ja dla jej starucha tu jestem, nie dla niej. Zniewolila go do granic mozliwosci. Facet zapomina zyc czuc I myslec. Jesli wszytskie kobiety takie sa to kurwa mac powinnysmy sie modliszki nazywac. Tak chcialam ladnie pisac, rozwijac sie. Stworzyc cos pieknego, cos w rodzaju gruntu do wielkich przeemyslen. Ale Ty Rychu wymiekles I przestales czytac. Za trudne, za glupie, za denne, za zawile? Moze powinnam o Tobie napisac, to wtedy wglebisz sie w to I odpiszesz I ruszysz wreszcie dupe I przestaniesz marudzic, ze zycie ucieklo. Kurwa zycie przed toba a ty marudzisz. Uwierz w siebie, jestes atrakcyjny facet, pelen zycia I do tego bystrzacha, jakich malo. Zone wygon do roboty , to moze zacznie jej sie chciec bzykac. Znajdzie jakiegos kochanka I w ramach zadoscuczynieie I tobie da. Siedze sobie I patrze na fote pana meza I pani zony. On przystojniacha jakich malo, do tego ta jego delikatnosc I ten sposb zycia I bycia.Slucham akurat Antonine Krzyszton -hymn do milosci-. Pani zona wsiowa nadeta dziewka. Przypomina mi taka Basie ze szkolu sredniej. Taka rzadzoca suka, taka co to sama zyc nie umie I innym nie da. Wszystko musi miec I wszytsko wiedziec I wszystko uzaleznic od siebie. Tak milosc to oddac drugiemu czlowiekowi wlasne zycie. A on nawet tego nie zauwazy. Warto? Wyskoczyl mi syfek na buzi I na dupie. Objawy zewnetrne potrzeb wewnetrznych. Oj tak mam ochote.

Krzychu a Ty czytasz to moje pisanie? Poczytalam twoj blog z wierszami. Jak wroce do kraju napisze ci co nieco. Dziekuje za emaila. Nie spodziwalam sie ze napiszesz osobiscie. Wiele razy Cie zaczepialam, nawet raz pisalam maila, ktorego to dostatecznie zignorowales, pewnie tlumaczac sie brakiem czasu. Pewnie juz nie czytasz tej lektury. Ale ja wejde w te Twoje wiersze I porusze twa dusze. Nic nie dziej sie przypadkiem. Pisales cos o odslanianiu sie w sieci o odpowiedzialnosci. O tym by nie zakladac masek. Z drugim Krzysiem przerabialismy temat noszenia masek. Dzieki niemu pisze tego bloga. Wiele razy uciekalam przed moja twarza prawdziwa, ktora w zasadzie jest wlasnie maska. Zakladajac maski odkrywamy swoje prawdziwe oblicze. Cchialabym zalozyc jeszcze wiele masek by odkryyc siebie cala

po co? Byscie ujzreli swoje wlasne odbicie.bo nie ma nikt niczego wiecej ani mniej niz to co wszyscy. Inaczej powstalby nowy gatunek.Pisalam to wszytsko juz.

Ryszardzie mowilam ci przez telefon, ze kultura to wielkie oszustwo-slodkie oszustwo. Chciales abym pzreslala ci to emailem, ja po prostu tu napisze.

Slaby I brzydki czlowiek wyksztacil w sobie inteligencje by osiagnac cel egzystencjonaly-dostep do zywnosci I najlepszych warunkow przezycia. Najprawdopodobniej pierwsze byly kobiety. Kurtyzany zaczely sie malowac a te drugie sporzadzac jadlospisy. Potem zaczely zajmowac sie rzemioslem rekodzielem I uprawa pol a potem nauczyly swoich synow rozmaitych sztuczek, ktore to wykorzystal facet do dzis.Brzydki herlawy inteligent sporo zarabiajacy bzyka przesliczna niezbyt inteligentna kobiete, a oficjalnie ma u swego boku szara z urodyinteligentna matrone, ktora uzywa atrybutów tej najdoskonalszej persony.uzywa wybranych perfum, odziezy, uzywa odpowiedniego jezyka.jest im dobrze na przyjeciach oficjalnych spotkaniach. Ech legne chwile. ave!

Zbieralam się kilka razy do pisania.w Koncu siedzie sobie sama w pokoju i klikam w klawiaturke. Po ostaniej naszej rozmowie, zatopilam się w dziwnym swiecie rozmyslania nad zyciem. Straszna tesknota mnie ogarnela i jednoczesnie straszna samotnosc. Rozplakalam się mala bezradna dziewczynka. Nie moglam dlugo zsnac i nad ranem nie moglam dospac. Zlosci mniee to ze nie moge od razu nanosic na papier tego co akurat w glowie się przewija. Po czasie wszystko wyglada inaczej, inaczej nie tak jak te pierwsze mysli.Ale co ja na to poradze? Czuje się upokorzona, calym moim zyciem, wieloma relacjami, jakie mi się przytrafiaja. Często zadaje sobie pytanie, czy gdybym znikla jakie i jak dlugo mialoby to znaczenie. Oczywiscie , dzieci, wiem to jedyne na swiecie co jest bewzgledne, i bezinteresowne. Malzonek? KOCHAM GO. Nie potrafie inaczej, nie jestem zdolna inaczej. Inni? Mysle ze na chwile by pomysleli, o to ta, aha, taka niepozorna...

Wiesz, gdybys był bardzo przystojny, wspanialy i bardzo by Tobie na mnie zalezalo i tak nigdy nie przysieglabym Tobie. Przysiega dla mnie jest wdrukowana w mój zywot. Jest nierozlaczna ze mna. Nie moge isc obok niej. Nie potrafie rozdzielic tych dwoch swiatow. Nie wchodzi w gre duet . Wiernosc jest najwieksza kara na swiecie, jak najwiekszym bolem i cierpieniem i najwieksza nagroda. Twoje slowa mysle zupelnie co innego znacza niż ich brzmienie. Klocisz się wciąż ze soba, mieszasz życie wyobrazni ze swiatem rzeczywistym. Pogubiles się w tym. Przeenosisz swoje wlasne rozmyslanie rozdajac je jako uczucia przezywane przez innych. Ma to znaczenie i owszem, wiagasz ich w swoje tajemnice, w swoje igraszki wlasnej duszy. Wciąż stawiasz się w pozycji wygrywajacego, wciąż udajesz bohatera, akcentujesz jedno i to samo. Jestes nie mniej swiadomy tego, ze pozostawiasz za soba tropy, których większość osob jakie ciebie znaja ich nie dostrzega. Wciąż ludxzisz się ze tewybrane naciskajace zdania zalatwiaja sprawe i mniemasz, ze to one decyduja o wszytskim co i tak widzisz tylko ze swojej pozycji. Wielokrotnie pisales, ze czytajac innych spostrzegasz pewne aspekty poruszanych przez ciebie spraw , których sobie nie uswiadamiales. Jak widzisz to ostanie zdanie zdradza to, ze nie wszytsko zaplanowales. Dlatego te i owe kontakty bywaja intrygujace, wciąż swieze ciekawe, wciagajace. Jakas tajemna sila Toba powoduje, ze pomimo twojej rzekomej obojetnosci powracasz do rozmowy. Ja przestalam udawac obojetnosc, bo nie jest mi obojetne to i tamto i owo. Jak sam powiedziales cos jest albo tego nie ma, to się czuje.

Zauwazylam ze wpewnych momentach probujesz uciekac. Z gory zakladasz porazke, ze lekasz się rzeczywistosci, która jawi ci się jako wielka katastrofa. Nie cchesz pozbawic się zludzen? Pytam; jakich zludzeń. I tak do piachu, prawda? Za dużo doswiadczyles? Za dużo straciles i wiesz jak zawsze to się konczy? Ale tu jest przeciez tylko siec. Konczy się cala opowiesc w momencie zagrozenia rzeczywiostosci.(ą) ​? Tak bardzo nisko się cenisz? Tak bardzo Ci zalezy aby opowiesc zostala taka opowiescia jaka Ty sobie zyczysz? Boisz się prawdzie spojrzec w oczy?Czytajac to pewnie ponownie, bedziesz snul insynuacje, jakie to moje zdania niosa podteksty, rodem checi pojscia do lozka. Seks jest wpisany w nature czlowieka-to oczywiste-przerabialismy to już nieprawdaz? Ale obok niego wdarlo się cos w życie.... I to z tej jednej strony jest nieskonczone, a z drugiej zamyka brame wolnosci. I choc cialu zwolnisz hamulce ona będzie, nie odpusci duszy. I choc zniewolisz cialo jej nie powstrzymasz, chocby zamknieto ja w niewoli. . Z drugiej zas strony, wolnosc slowa, pozwala nam myslec i wyraz siebie slowami. Ta sama wolnosc pozwala nam olewac i isc dallej pomimo slowa innych. Te wolne wybory są swiete, doskonale.

 

Kolejny już raz uciekam od pierwszego zamiaru, kolejny raz narzuca mi się nonsens tego co jest zrodlem. Czy zrodlo może być nonsensem? Nie ma czegoś bez przyczyny. Prawda? Sprobuje Cie poszukac, bo cos mi mowi ze bywasz gdzie indziej. Jak odnalesc ciebie? Sprobuje wpisac slowa klucze, po których dojde prawdopodobnie do celu. Coz jest celem? Odkrycie pewnej tajemnicy która wciąż neci? Poszukiwanie odpowiedzi na nieznane jeszcze pytanie, na nie postawione je jeszcze? Może on ma racje, może to tylko nasze wyobrazenia? Wydaje mi się jednak ze to raczej oczekiwania, pragnienia i tesknota za czymś co już znamy, bo skad w nas cos co nie jest prawda? Jak zwykle wywijam gdzies po drodze, trace glowne watki. Niespojnosc mysli, dzicinada pomieszana z naiwnoscia i zafalszowana porzadnoscia i powaga. Jedna wielka kloaka, jeden wielki chaos i powtarzajaca się historia , jak bumerang powraca, jak muzyka niosaca wspomnienia, tam tam tabadabadam tam...czy to jest ? Nienawidze siebie, nienawidze swojego zycia, ale ta sila jakas ukryta pcha mnie wciąż gdzies na nowo w swiat by nie oszalec i nie poozstac w miejscu. Bez wiary i wlasnego dowartosciowania nie pojdziemy dalej.Wmawiajac sobie o wlasnej ograniczonosci zatrzymujemy się w miejscu i zamykamy wszytskie bramy do siebie. Zeby to pojac....,eh to takie proste, prawda?

 

 


poniedziałek, 11 maja 2009

Jak nazwac innym słowem rozpacz niemocy

Jak innym tonem wyrazić jęk tęsknoty

Jak zagasić rozpalone żądze,

Jak powstrzymac huragan mysli,

Jak wypełnić pustke chwili-

nie majacej prawa bytu?

Jak rozgonic chmury pragnienia,

Jak dogonic twoją duszę, mknacą po przestworzach oceanu nieba,

Jak pogodzic serce z rozumem,

Jak stopic lód niepokoju,

Jak ukołysac łkajace dziecko w sobie,

Jak okiełznac  zwierzę w ludzkiej osobie,

Jak wysłać łodeczkę na oceanie niepewnosci,

Jak ujawnic tajemnicę odkrytą twym słowem

Jak sprawić by Twoje lęki nie były moimi bańkami mydlanymi,

By Twoje uprzedzenia nie były zwodzonym mostem

Jak powstrzymać milczacy krater, by lawa nie zaskoczyła potem ....

Jak odnaleść goracy gejzer najwiekszej harmonii,

Jak obudzic dzwon, by dalej brzmiał, jak symfonii dar?

Jak powstrzymac wodę bijaca ze źródła miłości,

Jak zakonczyć bieg slepej ułomności?

 

Byś stał się:

wiatrem ciepłem smagajacym, 

słoncem bez konca ogrzewajacym,

Promykiem o poranku budzącym,

Kroplami rosy połyskującymi barwami łuku nieba,

Burzą budzacą ciszę ze snu, do życia zapraszającą,

 Wodospadem żłobiącym leje mych niepoznanych dróg?

 

piątek, 08 maja 2009

Po dlugim czasie weszlam do sieci aby zajrzec co nowego slychac? Statystyki wskazują, że zagladacie. Jednakowoz zastanawiam się czy rzeczywiscie czytacie? Jest to pewnego rodzaju zachęcenim, aby dalej pisac moje przemyslenia a nawet dosłownie pamietnik, a uwierzcie mam o czym pisać. Moje zycie bardzo się zmieniło od pewnego czasu. Weszłam w realny swiat z powrotem i to przeżylam w sieci Was z wielu poznając dosłownie wykorzystuję w mojej realnosci , egzystencji ziemskiej. Życie jest pasjonujace, a zwlaszcza wtedy kiedy mamy wpływ na swiat, kiedy możemy go zmieniac wlasnymi rekoma. Nie wiedzialam, ze i ja to moge czynic. Robie to, mozna powiedziec, po mistrzowsku, najczesciej tylko dotykajc drugiego człowieka i mówiac do niego. Dotykam najgłebszych tajemnic mózgu człowieka poprzez jego zmysły. Bawię sie zyciem i mi za to płacą. Tak pomagam chorym i niepełnosprawnym, rehabilituje ich, chociaz wprawdzie jestem wykwalifikowanym pracownikiem w calkiem innym kierunku. Nic w zyciu nie dało mi tak wielkiego wzruszenia, jak zadowolenie osoby niewidomej, u ktorej widze poczucie bezpieczenstwa i pelne zaufanie do mnie. Jestem jego oczami, jego wyobraźnią, pielegnując go jak małe niemowlę dotykajac najwiekszej ludzkiej intymnosci ciala i duszy. Jest to dla mnie ogromne wyczerpujace psychicznie doswiadczenia. Pochłania mnie jednak to co robię do reszty. Człowiek ktory nie potrafił samodzielnie podnieść kubka i napic się, dzis przy mojej pomocy schodzi po kilkustopniowych schodach, wsiada do samochodu i wysiada. Cierpi na chorobę Parkinsona od 15 lat. Nikt w zyciu nie dotykał mojej reki tak jak on, ani moja mama, ani moje dzieci, ani mój mąż. Nie da się tego opisać- ja nie potrafię.Czy to dotyk anioła? Rodzina chorego posrednicy w pracy mojej sa mi wdzieczni, podziwiają. Ja nie chce tych pochwał, wykrzywiam niezręcznie usta, uciekam ze swoim wzrokiem po katach, czuję się dziwnie. Jednak wiem, że bez mojego udziału mojego działania ta osoba byc moze pozostałaby do końca życia osobą leżącą? Czy wiecie co się dzieje z taką osobą? Wielu z was wie, wiem. Ale wielu nie ma najmniejszego pojęcia, jak wygląda piekło takiej jednostki. Jesli umysł umarł to pól biedy- morfina, codzienna pielegnacja ciał, karmienie i dzień za dniem, jak w fabryce dzień mija. A jesli umysł nie zasnął?

Sorry za nieuporzadkowanie, ale nie mam na to teraz czasu. Pisze to dla Was, skoro tu zagladacie, to chyba w jakims celu?   Jakim, nie wiem?

O ile siły i czas pozwolą, bedę pisac w formie pamietnika bądź zwykłych przemyslen a czasem probujac poezji. Codziennie około 50-60 osób tu zaglada. Jestem zaskoczona tym faktem. Srednio wypada, w godzinach szczytu około 5 osob na godzinę i to raczej nie stałych czytelników, a moze stałych?

poniedziałek, 26 stycznia 2009

 

Strach podaje rekę zaufaniu,

zawierzenie w oczach niewypowiedziane,

uczucia kwitną.

Już nigdy sama, już nigdy...

Przekroczysz próg istnienia bezbolesnie.

To  ona podaje żywe ręce,

To On inny niż dotąd, objawia swe oblicze,

bezcenny dar,

w niemocy siłę potęgi,

podarunek odrobiny z życia

dla tego, który wydał swój plon.

czwartek, 28 sierpnia 2008

 

Ostatnio miałam sposobność zaobserwować różnicę pomiędzy tym , jak rozumiałam kiedyś pojecie obiektywizmu a jak teraz on mi się jawi. Zdaję sobie pytanie, jeśli mamy wolność słowa i mamy możliwość bycia asertywnymi, co nas blokuje przed tym aby mówić publicznie co myślimy, na jakiś tam temat, bądź na temat jakiejś osoby? Bo w sieci tu chodzi o nas, o osoby, nie okłamujmy się. Jeśli potrafimy obmawiać kogoś poza "oczy", po cichu, to jakie ma znaczenie to , jeśli to zrobimy publicznie, wyrażając swoje myśli? Mniemam, że to całe zakłamanie ma służyć wyłącznie własnemu egoizmowi. Nie pisząc czegoś szczerze , tego co autentycznie odczuwamy okłamujemy mało, że kogoś, to jeszcze samego siebie. Czemu ma to służyć? Oczywiście nam, bo chcemy być  doskonali, lubiani, ważni, zauważeni, wartościowi i sławni. Od gierek naszych zależy, jaką sobie zaskarbimy opinię i jakimi będziemy w oczach innych. W realu czyny nas demaskują, kiedyś wyjdzie szydło z worka, np po ślubie. A w sieci? Czy potrafimy czynami i jakimi udowodnić swą wartość? Kiedy tracimy na swej wartości? W życiu zauważyłam jeden paradoks. Zmieniając swoje zachowanie, boimy się utraty czegoś, ale jeśli zaryzykujemy, okazuje się, że zyskujemy coś czego w życiu nie oczekiwalibyśmy. Pamiętam, jak w internacie  zawsze byłam uległa i podatna na manipulacje. Robiły ze mną te cizie co chciały. A ja jak baranek na skazanie robiłam to co one tylko chciały. Az pewnego razu wpisały mnie jędze jedne na dyżur w kuchni, bez mojej zgody, a ja wróciłam do internatu rano o 5.15 autobusem, więc byłam o godz, 18.00 skonana. Weszła jedna  cipcia i mówi: masz dyżur  w kuchni. A ja na to wprost z rykiem, wybudzona ze snu, jak zaspany niedźwiedź: -Gówno mnie to obchodzi, mam to w dupie, sama sobie idź. Idź nawet do dyrektorki, mnie to nie wzrusza, niech sama mi przyjdzie to powiedzieć, a ja i tak nie zejdę. Ku mojemu zdziwieniu odeszła z pokora i użebrała inna pokorna laskę o służbę w kuchni. Od tamtego czasu zupełnie inaczej byłam widziana oczami współlokatorek mojego pokoju. Żebym ja to wcześniej wiedziała... Tak samo z moim małżeństwem, żebym wiedziała, ze na teściową trzeba ryknąć, jak lew aby się odpierdoliła ode mnie i nie wpierdzielała się do naszego życia... Ale na szczęście jest obiektywizm hehehe, a ja w końcu mam prawo być subiektywna i zadbać o swoją dupę oooooooooo!!!!!!!!!!. W końcu zmądrzałam , szkoda, że tak późno. By zmądrzeć trzeba być bez wyjścia? Czy trzeba przestać się bać stracić to, co sie zyskało do tej pory?

sobota, 23 sierpnia 2008
 

 

Uważam, że podlegamy psychologii tłumu i stąd zapatrzenie na bełkot szumu informacyjnego, jego natłok, reklamy i manipulację marketingową , na to co najgłośniej i najjaśniej błyszczy( masło, margaryna, karmy renomowanych firm dla psów, markowe ciuchy, ekstra proszki do prania etc...-reklamy, wtórowanie pomiędzy grupami społecznymi, podwórkami, rodzinami). Podobnie jest z wiedzą. Wielu chełpi się nią ,niewielu rozumie, to czego się nauczyli na pamięć. Wielu nie potrafi być przedsiębiorcami, pomimo wykształcenia i wielu informatyków nie sprawdzi się w swojej branży. Tu trzeba mieć ikrę i inteligencję, nie wystarczy intelekt. Nie każdy lekarz będzie dobrym lekarzem. Do tego potrzebne jest zaangażowanie własne, to coś od siebie, coś kreatywnego-nazwę to najprościej, po prostu - DUSZA.

Cenię niezmiernie wiedzę życiową i zaradność, prostotę. Coraz bardziej jestem pełna podziwu dla ludzi stosujących stare metody leczenia, ziołolecznictwo itp. Zatraciliśmy to, co było już odkryte i dobre a nie potrafimy zastosować wyuczonej nowej teorii w praktyce w sposób ekonomiczny wygodny optymalny. Pęd życia i nowości wszelkiej maści od AGD po wszelką automatykę zajmują tyle czasu, ze nie ma go na relaks i właśnie zadumę nad przyrodą, pięknem horyzontu czy ostatecznie by spędzić czas w sposób aktywny i radosny wśród osób , które kochamy. Wiele razy zastanawiałam się nad sensem mojego ślęczenia w sieci np. Czy jestem szczęśliwsza? Powiem, nudzą mnie ludzie z mojego otoczenia ( nie rodzina). Umieram wśród nich, są za powolni dla mnie, wkurza mnie ich akuratność, wysprzątane mieszkanie do przesady i wypicowany ogródek do przesady. Widze pustkę w ich głowie. Nie wgłębiają się w żadne głębsze tematy. Akceptuję ich wolność, i już nie razi mnie , jak dawniej ich permanentne porównywanie się do......w wyścigu szczurów. Uwielbiam wyjechać poza miejsce zamieszkania i spontanicznie nawiązywać kontakty z obcymi ciekawymi ludźmi. To dzieje się samo, działa jak magnes. To lubię :)


Nauka, filozofia, coś wspaniałego zwłaszcza gdy idzie nałożyć na nią "życie"

Zadam pytanie, czy jest w naszym umyśle cokolwiek czego się nie nauczyliśmy? Czy można coś od siebie powiedzieć nowego, czego nie nabyliśmy wcześniej?

....tak chaotycznie, tak w wielkim skrócie, bo mam ostatnio znów niż i nie odchodzi mi "dawanie" siebie, tak jak chciałabym.

 

Czytam siebie i juz widzę sprzeczności, w tym co napisałam, jak zwykle. Chciałabym zachować to co było kiedyś dobre i dodać tylko i wyłącznie  dobre,  to co jest teraz, i jest niezbędne do życia,  w taki sposób, by starczyło czasu na rozwój, ale tez na normalne życie. Co to jest normalne zycie? chyba jednak wolę pofantazjować...  Znów mi tak bardzo żle:(

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11